Adolf Beck – niesłusznie skazany, i to dwukrotnie

16 grudnia 1896 roku na Victoria Street w Londynie po sprzeczce na ulicy aresztowany został Adolf Beck (A.B.). Uczestnicząca w utarczce kobieta Otylia Meissonnier (O.M.) oskarżała go o kradzież dwóch zegarków i pierścionków. A.B. zdecydowanie zaprzeczał, że kiedykolwiek wcześniej widział O.M., nie mówiąc już o tym, że ma związek z utraconą przez nią biżuterią.

O.M. zeznała, że trzy tygodnie wcześniej zawarła znajomość z A.B., który obiecał jej podróż jachtem na Riwierę. Jednocześnie wręczył jej czek na 40 funtów, który miał pomóc O.M. zakupić adekwatne do okazji ubrania. Jednocześnie pod pretekstem nabycia dla niej biżuterii wziął od niej zegarek oraz pierścionki, które miały mu posłużyć za wymiar dla nieco bardziej gustownej biżuterii. Po rozstaniu z A.B., O.M. zorientowała się, że zniknął także drugi jej zegarek, co wzbudziło jej podejrzenia i skłoniło do podjęcia próby realizacji otrzymanego czeku. Czek okazał się być wystawiony na fikcyjne nazwisko, co utwierdziło O.M., że padła ofiarą oszustwa. Po wielu dniach nieudanych prób odnalezienia A.B., O.M. trafiła na niego przypadkowo właśnie w dniu 16 grudnia 1896 roku.

W trakcie śledztwa okazało się, że w trakcie ostatnich 2 lat aż 21 innych kobiet padło ofiarą podobnego oszustwa. W trakcie okazania, wszystkie one stwierdziły (poza jedną), że to A.B. był sprawcą ich szkody. Na nic zdały się wyjaśnienia A.B., że nie tylko nie zna tych kobiet, ale jego kradzieże nie znajdują żadnego oparcia w motywach, gdyż sam jest człowiekiem zamożnym i relatywnie niewielkie wartości utracone przez ofiary, w żaden sposób nie mogłyby poprawić jego sytuacji.

Traf chciał, że śledczy w ślad za anonimową informacji dotarli do akt zdarzenia z 1877 roku, kiedy niejaki John Smith (J.S.) w podobny sposób okradał kobiety i został za to skazany na 5 lat pozbawienia wolności. Dodatkowo obaj policjanci zaangażowani w sprawę z 1877 roku potwierdzili ponad wszelką wątpliwość fakt, że J.S. to ta sama osoba co A.B. Tutaj także na nic zdało się tłumaczenia A.B., że w 1877 roku był w Ameryce Południowej, tym bardziej że specjalista od identyfikacji pisma potwierdził zgodność pisma J.S., A.B. oraz pisma pozostawionego przez osobę oszukującą kobiety w Londynie w latach 1894-1896.

W świetle tych dowodów rozprawa wydawała się formalnością. Sędzia (akurat ten sam, który w 1877 roku skazywał J.S.) starał się nie dostrzegać pojawiających się rozbieżności w zeznaniach świadków, a wszelkie wątpliwości rozstrzygał na niekorzyść A.B. Wyrok brzmiał – 7 lat ciężkiego więzienia.

A.B. wyszedł za kaucją już po 4 latach i postanowił udowodnić swoją niewinność. Nie miał jednak ku temu zbyt wiele czasu, bo 15 kwietnia 1904 roku powtórzyła się sytuacja z 1896 roku i A.B. znowu trafił do aresztu za oszustwa, których ofiarą padały kobiety.

Tym razem proces był błyskawiczny. Wszystkie kobiety znowu potwierdziły, że to A.B. ich okradł. Ława przysięgłych, głównie w oparciu o poprzedni wyrok, bez głębszego wnikania w okoliczności sprawy ogłosiła go winnym. Sędzia jednak tym razem był bardziej uważny niż jego kolega sądzący Adolfa Becka w 1897 roku i zdecydował się tymczasowo odroczyć wydanie wyroku.

Akurat w czasie, gdy A.B. czekał na wznowienie rozprawy i wyrok, doszło do aresztowania Wiliama Thomasa (W.T.), który próbował sprzedać cudzą biżuterię. Już na pierwszy rzut oka widać było jego ogromne podobieństwo do A.B., a przeprowadzone konfrontacje z rzekomymi ofiarami A.B. upewniły śledczych, że dopiero teraz mają w celi prawdziwego sprawcę kradzieży. Mało tego, dopiero teraz udało się wyjaśnić pewne niuanse, które sędziemu nie dawały wcześniej spokoju. Mianowicie to właśnie W.T. idealnie pasował do rysopisu i listy cech szczególnych sporządzonych dla więźnia J.S. w 1877 roku. Zatem złapany Wiliam Thomas jest Johnem Smithem.

Ledwie kilka dni dzieło Adolfa Becka od kolejnego niesłusznego długiego pobytu w więzieniu. I tylko przypadek sprawił, ze tak się nie stało. Wielkie jak na owe czasu odszkodowanie nie zwróciło Beckowi życia i stresu. Kilka lat po uniewinnieniu zmarł.

Adolf Beck (u góry) i John Smith (na dole)

Adolf Beck (u góry) i John Smith (na dole), źródło: domena publiczna.

Na szczęście sprawa A.B. zyskała na tyle duży rozgłos, że nie tylko powołano państwową komisję śledczą, która wnikliwie sprawę przeanalizowała, znalazła i ukarała winnych. Ważniejsze było to, że wprowadziła pewne zalecenia oraz zmiany systemowe, które miały pomóc uniknąć podobnych pomyłek w przyszłości (np. powołanie sądu rewizyjnego). Ta sprawa miała też swój wkład w szybkie zastąpienie na Wyspach Brytyjskich przestarzałej metody identyfikacji opartej na rysopisach i pomiarach antropometrycznych przez daktyloskopię.


Źródła:

1. Jürgen Thorwald: „Stulecie detektywów”. Znak 2009.

Autor: PR