Texarkana jest niewielkim miastem położonym na granicy stanów Texas i Arkansas. Cały świat usłyszał o tym miejscu w latach czterdziestych, za sprawą serii tajemniczych morderstw, do których dochodziło zawsze, gdy przypadała pełnia księżyca. Brutalne nocne napaści spowodowały, że z miejscowych sklepów znikała broń palna, amunicja, kłódki i inne środki do zabezpieczania domu przed złodziejami.
Do pierwszego ataku doszło nocą 22 lutego 1946 roku na obrzeżach miasta, w okolicy znanej jako miejsce schadzek młodych par. W samochodzie zaparkowanym nieopodal drogi siedział Jimmy Hollis ze swoją dziewczyną Mary Larey. W pewnym momencie ktoś podszedł do drzwi od strony kierowcy i zaświecił Jimmiemu latarką w twarz, każąc parze wysiąść. Hollis na początku wziął całą sprawę za żart i był przekonany, że zostali z kimś pomyleni. Jednak gdy tajemniczy mężczyzna zaczął grozić parze bronią zrozumieli, że ten chce ich okraść. Napastnik rozkazał Jimmiemu zdjąć spodnie i mu je podać, co ten prędko uczynił. Para jednak nie miała przy sobie zbyt wiele pieniędzy. Hollis został dwukrotnie uderzony tępym narzędziem. Larey, która w ciemności nie widziała, co się dzieje, była przekonana, że jej chłopak został postrzelony. W rzeczywistości był to dźwięk jego pękającej czaszki. Oprawca zażądał od Mary, by oddała mu swoją torebkę. Gdy ta wyznała, że nie ma przy sobie torebki również została uderzona w głowę tępym narzędziem i powalona na ziemię. Napastnik jednak rozkazał jej wstać i uciekać. Oszołomiona dziewczyna podniosła się i zaczęła uciekać w stronę drogi. Biegnąc dostrzegła samochód zaparkowany nieopodal i podbiegła do niego szukając pomocy. W środku nie było jednak nikogo. Niedługo została dogoniona przez sprawcę i przewrócona na ziemię. Napastnik pytał dlaczego uciekała, tak jakby nie pamiętał, że sam jej to rozkazał. Larey bojąc się gwałtu zaczęła krzyczeć, że woli zostać zabita. Dziewczyna została zgwałcona lufą pistoletu, jednak udało jej się wyrwać i zacząć ponownie uciekać. Przebiegła prawie kilometr do najbliższego domu, gdzie zaczęła walić w drzwi i wołać o pomoc. Mieszkańcy wezwali policję, jednak po sprawcy nie było już śladu. W trakcie, gdy Mary była goniona ulicą Jimmiemu udało się wstać i uciec w przeciwną stronę, gdzie natknął się na motocyklistę, który udzielił mu pomocy i wezwał policję. Zarówno Hollis jak i Larey mieli dużo szczęścia, że przeżyli atak. Nie potrafili podać rysopisu sprawcy. Wiedzieli jedynie, że miał ciemny odcień skóry. Według Hollisa był mulatem, a według Larey był po prostu mocno opalony. Larey zeznała też, że nosił białą maskę z dziurami na usta i oczy.
Sądzono, że atak na Larey i Hollisa to odosobniona sprawa i nikt nie spodziewał się powtórki. Policjanci zarzucali nawet Mary, że znała tożsamość sprawcy, ale z jakiegoś powodu nie chce jej wyjawić.
Śledczy zmuszeni byli zmienić swoją teorię rankiem 24 marca, gdy przypadkowy mężczyzna znalazł zwłoki młodej pary w samochodzie zaparkowanym w odludnym miejscu. Ofiarami okazali się Richard Griffin i jego dziewczyna Polly Ann Moore. Oboje zginęli od postrzału w tył głowy. Ślady krwi wskazywały, że Polly została zastrzelona na kocu przed samochodem, a potem razem z kocem wrzucona z powrotem do auta. Przy parze nie znaleziono żadnych pieniędzy. W nocy z 23 na 24 marca padał deszcz, który zatarł większość śladów. Gdy następnego dnia gazety opublikowały informację o morderstwie, w Texarkana rozpoczęła się psychoza strachu.
Do następnego morderstwa doszło 13 kwietnia. Piętnastoletnia Betty Jo Booker co tydzień, razem swoimi przyjaciółmi z zespołu The Rythmaires, grała na saksofonie w miejscowym klubie. Po koncercie miała zostać odebrana przez swojego kolegę z dzieciństwa, Paula Martina. Para miała razem pojechać na imprezę piżamową do koleżanki Betty. Gdy dziewczynka nie wróciła na drugi dzień do domu jej rodzice podnieśli alarm. W tym samym czasie przypadkowi ludzie znaleźli zwłoki Martina na poboczu drogi. Został postrzelony cztery razy: w twarz, w kark, w żebra i w prawą rękę. Booker nie było nigdzie w pobliżu. Została znaleziona dopiero kilka godzin później ponad trzy kilometry dalej. Sprawca musiał pozwolić jej uciec, by móc ją gonić tak jak uczynił to w przypadku pierwszej napaści. Betty leżała na plecach, kompletnie ubrana. Została postrzelona dwa razy: w żebra i w twarz. Prasa początkowo podała, że Booker nie została wykorzystana seksualnie, lecz dopiero sekcja zwłok potwierdziła gwałt. W śledztwie prędko istotnym tropem stał się saksofon Betty – dziewczyna miała go przy sobie opuszczając klub, jednak nie znaleziono go nigdzie przy ofiarach. Zakładano, że sprawca mógł zabrać go ze sobą jako trofeum. Od tego czasu każdy donos o ludziach próbujących sprzedać saksofon był dokładnie sprawdzany, a właściciele saksofonów przesłuchiwani. Dopiero po upływie pół roku okazało się, że walizka z instrumentem spokojnie spoczywała ukryta w krzakach w okolicy, gdzie zginęła młoda para.
Do kolejnego morderstwa doszło 3 maja. Różniło się ono znacznie od poprzednich trzech napaści. Przebieg wydarzeń z 3 maja jest tak niezwykły, że aż ciężko uwierzyć, że jest prawdziwy. Virgil Starks, trzydziestosiedmioletni farmer, spędzał ten wieczór w domu ze swoją żoną Katie. Około godziny 21 Virgil zasiadł w fotelu, aby posłuchać swojej ulubionej audycji radiowej, a Katie postanowiła położyć się spać. Niedługo później jej uwagę zwrócił dziwny dźwięk dochodzący z ogrodu i zawołała do męża, aby ściszył radio. Chwilę później z dołu dał się słyszeć dźwięk tłuczonego szkła. Wstała i zeszła na dół sądząc, że Virgil coś stłukł. Zobaczyła męża próbującego wstać z fotela, jednak ostatecznie opadającego bezwładnie z powrotem. Dostrzegła ranę postrzałową z tyłu głowy Starksa i zdała sobie sprawę, że został postrzelony przez kogoś stojącego po drugiej stronie okna. Pobiegła do telefonu, by zadzwonić po policję. W czasie wykonywania telefonu została postrzelona przez to samo okno dwa razy w twarz. Jedna kula trafiła ją w prawy policzek wychodząc za lewy uchem. Druga trafiła ją w szczękę i utkwiła pod językiem, wybijając większość zębów. Katie upadła na kolana, jednak zdołała się podnieść i brocząc krwią pobiegła do salonu po broń. Krew zalała jej oczy, więc sądząc, że nie jest w stanie się bronić pobiegła do sypialni chcąc zostawić list pożegnalny. Będąc tam usłyszała mordercę próbującego dostać się do domu poprzez tylne drzwi. Po chwili zmienił jednak plan i zaczął forsować okno kuchenne. Skorzystała ze swojej szansy i przebiegła przez dom i do głównych drzwi. Pobiegła do najbliższego domu, w którym mieszkała jej siostra z mężem. Gdy odkryła, że nikogo nie ma w domu, przebiegła kolejne 50 metrów do domu sąsiadów. Brocząc krwią została zabrana do szpitala. Pomimo poważnych obrażeń i utraty ogromnej ilości krwi (według śledczych uciekając zostawiała za sobą „ścieżkę krwi”), po przywiezieniu do szpitala Katie nawet nie była w szoku. Rozumiała, co się stało, a jej ciśnienie było w zupełnej normalnie. Pan Starks, w odróżnieniu żony, nie przeżył ataku. Według niektórych doniesień, został znaleziony wciąż siedząc w fotelu, częściowy spalony, z powodu spięcia w elektrycznej podgrzewanej poduszce, którą trzymał na nogach. Według innych, ciało Virgila spadło z fotela, a spaleniu uległ tylko fotel. Jako ciekawostkę warto dodać, że Katie Stark szybko wyzdrowiała, z czasem wyszła ponownie za mąż i dożyła roku 1994.
Nie wiadomo, dlaczego morderca tym razem postanowił zaatakować ludzi spędzających czas w swoim domu, a nie, jak zawsze, młodą parę w samochodzie. Niektórzy spierają się, czy autorem tej zbrodni jest ta sama osoba, która dokonała poprzednich morderstw. W przypadku tego ataku sprawca użył również innej broni.
Zbrodnie skończyły się tak nagle, jak się zaczęły. Całe lato mieszkańcy Texarkany obawiali się wychodzić z domów po zmroku, a domy zabezpieczali na wszelkie możliwe sposoby.
Ostatnie morderstwo przyniosło jednak śledczym kilka istotnych tropów. Pierwszym z nich była czarno-czerwona latarka znaleziona pod oknem, przez które Virgil został zastrzelony. Była to zwykła, tania latarka, którą posiadało wielu ludzi. Pomimo tego, miejscowe gazety opublikowały zdjęcie licząc, że w czymś to pomoże. Poza tym w domu znaleziono odciski butów i palców.
Mordercę mógł zniechęcić do dalszych ataków opór mieszkańców Texarkany. Wiele uzbrojonych osób celowo parkowało w odludnych zakątkach, czekając na mordercę.
Jeden z policjantów zauważył, że każdej nocy, gdy dochodziło do morderstwa, dochodziło też do kradzieży auta w okolicy. Tak, jakby sprawca kradł samochody, by nie używać swojego podczas morderstw. 28 czerwca na jednym z publicznych parkingów udało się odnaleźć jedno z poszukiwanych aut. Śledczy postanowili obserwować samochód, licząc na to, że ktoś do niego wróci. Istotnie, niedługo później udało się aresztować młodą kobietę, Peggy Swinney. Okazało się, że Peggy niedawno poślubiła mężczyznę nazwiskiem Youell Swinney, a ten jest właśnie w innym mieście próbując sprzedać inne ukradzione auto. Youell był człowiekiem dosyć osobliwym i, moim zdaniem, cierpiał na problemy psychiczne. Gdy podczas przesłuchania słuchał oskarżeń o morderstwa, nie zaprzeczał im i nie próbował dowieść swojej niewinności. Siedział jedynie w milczeniu, jakby był dumny z tego, o co jest oskarżany. Zbieżność dat była niezwykła, by być tylko przypadkiem. Niestety w sprawie pojawiły się komplikacje. Odciski palców Youella nie pasowały do tych znalezionych na miejscach zbrodni. Peggy Swinney utrzymywała, że jej mąż jest mordercą, jednak sąd nie uznał jej zeznań za wiarygodne.
Ostatecznie Swinney poniósł tylko karę za kradzieże, a sprawa Fantoma została zamknięta. Morderstwa z Texarkany są niezwykle podobne do tych popełnionych trzydzieści lat później przez Zodiaka oraz Potwora z Florencji we Włoszech. Co ciekawe, żadna z tych spraw nie została nigdy rozwiązana. W prawdzie w przypadku Potwora mogło być blisko, lecz podejrzany zmarł w trakcie procesu i nigdy nie dowiedziono jego winy.
Źródła:
1. texasmontly.com
2. wikipedia.com
3. encyclopediaofarkansas.com
Autor: Agnieszka Rojek
Data: 16 lutego 2017 r.
Zapraszamy do lektury także innych naszych tajemniczych opowieści kryminalnych.