Sprawa Caesara Celli

Nie ulega wątpliwości, że w dziedzinie kryminalistyki i walki z przestępczością, Stany Zjednoczone Ameryki Północnej w drugiej połowie XIX wieku oraz na samym początku wieku XX pozostawały daleko w tyle nie tylko w stosunku do państw Europy, ale nawet w stosunku do państw Ameryki Południowej. Tak też było w przypadku daktyloskopii, która pod koniec pierwszej dekady XX wieku była dominującą metodą identyfikacyjną na starym kontynencie, natomiast w Stanach Zjednoczonych była techniką powszechnie nieznaną i całkowicie nieobecną w procedurze karnej.

Pierwsza głośna sprawa sądowa na kontynencie amerykańskim, w której celem udowodnienia winy wykorzystano ślady linii papilarnych pozostawionych na miejscu przestępstwa, odbyła się dopiero w 1911 roku w Nowym Yorku. Detektyw nowojorskiej policji Faurot aresztował pod zarzutem włamania Caesara Cellę. W trakcie procesu jednak oskarżony powołał na świadków aż pięć osób, które dały mu alibi zeznając, że w dniu włamania znajdował się w innym miejscu. Faurot w żadnej sposób nie był w stanie zachwiać ich wiarygodnością.

Jedyną szansą odwrócenia przebiegu rozprawy było wykorzystanie faktu, że Cella na miejscu zdarzenia pozostawił ślady swoich linii papilarnych. Sąd jednak stojąc w obliczu konfrontacji zeznać aż pięciu świadków i oraz nieznanej mu oraz przysięgłym techniki kryminalistycznej, zdecydował się na eksperyment procesowy. Nakazał wyprowadzić detektywa z sali rozpraw i wybrał z widowni 15 widzów. Kazał im zostawić po śladzie palca na szybie, a następnie jednego z nich poprosił o zostawienia śladu tego samego palca na stole.  Następnie poprosił na salę rozpraw Faurota i poprosił o zademonstrowanie daktyloskopii w praktyce. Ledwie kilka minut zajęło detektywowi dopasowanie śladu z szyby do śladu na biurku, czym nie tylko przekonał sąd i przysięgłych, ale także skłonił samego podejrzanego do przyznania się do winy.

Ta przełomowa rozprawa sądowa zyskała ogromny rozgłos medialny. Jednak nie wszyscy byli dostatecznie przekonani o skuteczności tej techniki i musiało upłynąć jeszcze kilkadziesiąt lat zanim zdejmowanie śladów linii papilarnych przestępców stało się powszechne.


Źródła:

1. Jürgen Thorwald: „Stulecie detektywów”. Znak 2009.

Autor: PR