Sprawa śmierci Igora Stachowiaka

Trudno nam nie zabrać głosu w sprawie śmierci Igora Stachowiaka. Dziennikarze śledczy stacji TVN stanęli na wysokości zadania i zdobyli dowody na to, że polscy policjanci w bestialski sposób torturowali młodego człowieka, który został zatrzymany tylko dlatego, że był podobny do osoby poszukiwanej listem gończym. Igor Stachowiak po kilku godzinach zmarł w niewyjaśnionych jeszcze niedawno okolicznościach.

Ujawniony jednak przez dziennikarzy śledczych materiał rzuca nowe światło na okoliczności tego zdarzenia. Trwające bowiem dotychczas rok postępowanie wewnętrzne oraz śledztwo nie ujawniło żadnych niepokojących faktów, co oznacza, że gdyby nie detektywistyczna praca TVN’u, sprawa zakończyłaby się jak dziesiątki innych podobnych – czyli umorzeniem postępowania w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci.

Jednak to nie zderzenie słowa prawdy przeciwko słowu kłamstwa jest w tej sprawie najbardziej niepokojące. Nas najbardziej bulwersuje skala matactwa w tej sprawie. W ukrywanie okoliczności śmierci zaangażowanych było najwyraźniej dziesiątki osób, z wyższymi oficerami oraz z komisją wewnętrzną badającą tą sprawę włącznie. Przełożeni od początku publicznie i przed kamerami kłamali, zaprzeczając temu, że na komendzie został użyty wobec zatrzymanego Igora Stachowiaka paralizator. A przecież od samego początku musieli o tym wiedzieć (każde użycie jest rejestrowane na kamerze oraz w systemie kontrolującym tego typu środki przymusu bezpośredniego).

Nie mniej bulwersuje nas to, że cała czwórka policjantów bezpośrednio torturujących zatrzymanego nadal pracuje w Policji. Jedynie wobec jednego z nich rozpoczęto procedurę usunięcia z organów ścigania. Co więc musieliby zrobić pozostali trzej, jeśli udział w torturach, nieudzielenie pomocy osobie w stanie bezpośredniego zagrożenia życia oraz składanie fałszywych zeznań nie jest dostatecznym powodem do ich wykluczenia z tej formacji?

Bardzo mocno ciekawi nas fakt, jak potoczą się dalsze losy przełożonych, którzy od początku, świadomi prawdziwych okoliczności, próbowali tuszować okoliczności śmierci Igora Stachowiaka. Czy oni także unikną odpowiedzialności, a jedyną nauczką będzie to, że w podobnych sprawach należy lepiej niszczyć dowody rzeczowe lub chronić ich przed dostępem dziennikarzy śledczych?

Niestety jako detektywi bardzo często stykamy się z różnymi formami nadużyć ze strony policjantów. O ile w przeważającej części przypadków współpraca z organami ścigania układa się dobrze lub nawet wzorowo, to każdy z nas miał sprawy, gdzie ewidentnie doszło do przestępstwa z ich strony, ale zmowa milczenia lub źle rozumiana solidarność zawodowa uniemożliwiła dojście do prawdy.

Nie liczymy wprawdzie, że sprawa Igora Stachowiaka wiele zmieni, ale może chociaż trochę zwróci uwagę na niebezpieczne zjawisko w Policji, do której nie zawsze trafiają osoby z powołaniem i takie, które chcą pomagać innym. Zapaść na rynku pracy oraz słabe warunki zatrudnienia sprawiają, że coraz częściej pracownikom organów ścigania do bezwzględnych bandytów niż do uczciwych obywateli.

Paweł Różyński – prywatny detektyw

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *