Tajemnicze zaginięcie Maury Murray

Maura Murray była młodą Amerykanką, studentką pielęgniarstwa na Uniwersytecie Massachusettes w Ahmest, która zaginęła w tajemniczych okolicznościach po wypadku samochodowym w 2004 roku. Jej zniknięcie poprzedził szereg dziwnych i niepokojących wydarzeń.

Wieczorem 9 lutego 2004 mieszkanka Woodsville w New Hampshire zadzwoniła na policję, by zgłosić wypadek samochodowy na drodze przed jej domem. Młoda kobieta wyraźnie straciła panowanie nad samochodem i uderzyła w dużą zaspę śniegu na poboczu. Drugą osobą, która wezwała policję był wracający z pracy kierowca autobusu, który mieszkał nieopodal. Zatrzymał się, by udzielić Murray pomocy, lecz ta zapewniła, że nic jej nie jest i zadzwoniła już ze swojego telefonu komórkowego na pomoc drogową (później okazało się, że nigdy nie wykonała takiego telefonu). Nalegała też, aby nie dzwonił na policję, ponieważ już wszystkim się zajęła. Wiedziony dziwnym przeczuciem mężczyzna postanowił udać się do domu i stamtąd zadzwonić po policję. Wiedział, że w jej okolicy komórki nie mają zasięgu i przypuszczał, że dziewczyna go okłamała.

Gdy patrol policji przybył na miejsce po Murray nie było ani śladu. Auto było zamknięte od zewnątrz. Sądząc, że Maura mogła oddalić się będąc w szoku lub udać się w poszukiwaniu pomocy, rozpoczęto jej poszukiwania. Pomimo, iż była widziana na miejscu wypadku zaledwie parę minut wcześniej, nigdzie nie było po niej śladu.

W samochodzie znaleziono pustą puszkę po piwie i pękniętą butelkę wina (kierowca autobusu zaprzeczał jednak, by Maura sprawiała wrażenie nietrzeźwej). Z auta zniknął plecak dziewczyny, jej telefon komórkowy i karty płatnicze.

Miesiące poprzedzające wypadek nadają sprawie bardzo osobliwy charakter. W listopadzie 2003 roku Maura została przesłuchana przez policję za używanie skradzionych danych karty kredytowej innej studentki. Gdy została przyłapana na gorącym uczynku przyznała, że znalazła numer karty na rachunku, który ktoś wyrzucił do śmieci. Ponieważ kradzież opiewała na niewielką kwotę, wobec Murray miały nie zostać wyciągnięte żadne konsekwencje, jeżeli obieca, że nie wejdzie więcej w  konflikt z prawem.

5 lutego, na cztery dni przed zaginięciem, podczas wieczornej zmiany w wydziale ochrony studenckiej Maura rozmawiała przez telefon ze swoją siostrą Kathleen. Rozmowa dotyczyła głównie problemów Kathleen z jej narzeczonym. Niedługo później Maura miała załamać się i rozpłakać przy swoim biurku. Gdy powiadomiona o wszystkim kierowniczka zmiany podeszła do dziewczyny zastała ją siedzącą w całkowitej ciszy, patrzącą tępo w przestrzeń. Nikomu nie udało się nawiązać kontaktu z Maurą, była nieobecna i zupełnie nie reagowała na żadne pytania. Gdy jej kierowniczka odprowadziła ją do pokoju, Murray miała tylko wyszeptać „moja siostra”. Dokładny powód załamania Maury nie jest znany.

W sobotę, 7 lutego, do Maury przyjechał w odwiedziny jej tata, Fred Murray. Udali się razem do kilku salonów samochodowych, ponieważ Maura planowała kupno nowszego auta, i na obiad z koleżanką dziewczyny. Wieczorem Murray pożyczyła auto ojca, aby pojechać do akademika na studencką imprezę, a jej tata został w motelu. Dziewczyna wyszła z imprezy około 2:30 w nocy i wsiadła w samochód, by oddać auto Fredowi.

Do motelu jednak nie dotarła, uderzyła samochodem w barierki przy drodze, powodując szkody na kwotę około 10 tysięcy dolarów.  Z niewyjaśnionych powodów policjanci obecni przy wypadku nie wykonali testu na trzeźwość. Maura została odwieziona do motelu i spędziła z tatą resztę nocy. Rano Fred otrzymał wiadomość, że koszty naprawy zostaną pokryte przez jego ubezpieczenie, co zapewne musiało być ogromną ulgą dla jego córki. Pan Murray wynajął samochód i opuścił Amherst w niedzielę po południu. Uzgodnili, że Maura odbierze formularze do wypełnienia z ubezpieczalni i uzupełnią je razem przez telefon w poniedziałek wieczorem.

W poniedziałek Maura użyła swojego komputera, aby wydrukować wskazówki, jak dostać się do regionu Berkshires w Massachusettes i do miasta Burlington w sąsiednim stanie Vermont. Zadzwoniła też do właściciela domów wakacyjnych do wynajęcia w Bartlett, miejscowości oddalonej od Amherst o 3 godziny drogi samochodem. Maura wybrała ten sam obiekt, w którym kiedyś razem z rodzicami spędzała wakacje. Z nieznanego jednak powodu ostatecznie nie zarezerwowała noclegu. Próbowała też dodzwonić się do koleżanki ze studiów.  Nagrała wiadomość głosową swojemu chłopakowi, przepraszając, że się nie odzywa i zadzwoni do niego później tego dnia. Następnie wybrała numer na infolinię, która podawała nagrywane wiadomości na temat hoteli w miejscowości Stowe w stanie Vermont. Wysłała e-maile do przełożonej w pracy i do swoich profesorów informując, że wyjeżdża z miasta na tydzień z powodu śmierci w rodzinie. W rzeczywistości nikt z jej bliskich nie zmarł.

Do samochodu zapakowała swoje osobiste rzeczy, wliczając ubrania na zmianę, kosmetyki, podręczniki i tabletki antykoncepcyjne. Opuściła kampus  około 15:30 popołudniu. Niedługo później kamery w pobliżu nagrały ją pobierającą gotówkę z bankomatu (280$), a później kupującą alkohol w pobliskim sklepie. Maura kupiła butelkę wina, wódki, Baileys i Kahlua. Odebrała również dokumenty potrzebne do uzyskania odszkodowania za wypadek. Udała się autostradą na północ, gdzie spowodowała kolejny wypadek w Woodsville, po którym ślad po niej zaginął.

Od 9 lutego nie zarejestrowano użycia telefonu lub kart płatniczych Maury.  W samochodzie znaleziono jej rzeczy osobiste, wydrukowane z Internetu mapki pokazujące, jak dotrzeć do Burlington i Stowe, kosmetyki, biżuteria, książka o pieszych wycieczkach w pobliskich górach White Mountains. Brakowało dwóch butelek z alkoholem, które zakupiła wcześniej. Tego wieczora osoba odpowiadająca opisowi zaginionej była widziana idąca szybko wzdłuż drogi, około 7 kilometrów od miejsca wypadku.

Kilka dni po zaginięciu wykorzystano psy tropiące do ustalenia, w którym kierunku odeszła Maura. Trop szybko się urwał, co może oznaczać, że dziewczyna opuściła miejsca wypadku w innym samochodzie. 11 lutego do Massachusettes przyleciał chłopak Murray, na co dzień studiujący w innym stanie. Podczas lotu, gdy miał wyłączony telefon, ktoś zostawił mu na skrzynce głosowej nagranie, które brzmiało jak płacz Maury. Telefon został wykonany przy użyciu karty telefonicznej należącej do Amerykańskiego Czerwonego Krzyża (coś, do czego studentka pielęgniarstwa mogła mieć dostęp). Pokój Maury w akademiku został znaleziony w stanie sugerującym, że chciała się wyprowadzić. Wiele rzeczy było spakowanych do pudeł, obrazy ściągnięte ze ścian. Według niektórych policjantów stan Murray mógł sugerować, że planowała popełnić samobójstwo. Jednak fakt podjęcia próby dotarcia do dwóch miast w Vermont i zabranie ze sobą osobistych przedmiotów, wliczając w to tabletki antykoncepcyjne sugerował, że Murray miała jakiś plan. Mogła też chcieć zrobić sobie przerwę od studiów i pracy i zaszyć się w jakimś wynajętym miejscu. A po wypadku przydarzyło się jej coś złego.

Wiele osób zwraca uwagę na niezwykłe podobieństwo sprawy Murray do sprawy Brianny Maitland, która zaginęła w Vermont zaledwie miesiąc później. W przypadku Maitland również znaleziono tylko jej porzucony samochód przy drodze. Zbieżność czasu, miejsca i okoliczności jest niezwykła. Jednak oficjalnie nie potwierdzono, aby sprawy były powiązane.


Źródła:

1. crimefeed.com

2. mauramurray.blogspot.com

3. wikipedia.com

Autor: Agnieszka Rojek

Data: 21 lutego 2017 r.

Zapraszamy do lektury innych naszych kryminalnych opowieści.