Wszyscy jesteśmy detektywami

Często kiedy rozmawiamy z ludźmi zza granicy padają pytania o nasz kraj. Zasadniczo nie mamy problemów z odpowiadaniem na to pytanie, mówimy wtedy o wspaniałych ludziach, pięknych krajobrazach i fantastycznej historii. Jest jednak jedna rzecz, o której nigdy nie wspominamy, a chyba powinniśmy. Wszyscy w Polsce jesteśmy ekspertami. I to w dodatku w każdej dziedzinie.

Magdalena Żuk

Magdalena Żuk

 

Kiedy Adam Małysz wykręcał rewelacyjne wyniki na skoczniach na całym świecie, wszyscy byliśmy ekspertami od skoków narciarskich. Kiedy polska reprezentacja grała w ważnych rozgrywkach międzynarodowych, wszyscy byliśmy znawcami danej dziedziny sportu. Kiedy natomiast były detektyw Krzysztof Rutkowski prowadzi sprawę kryminalną, to wszyscy jesteśmy specjalistami od rozwiązywania spraw kryminalnych.

Detektywistyka skręciła w złą stronę

Czy detektywistyka skręciła w złą stronę? Może nie sama detektywistyka jako taka, ale na pewno ta w wydaniu byłego detektywa Krzysztofa Rutkowskiego. Podejmując się rozwiązywania poruszających opinię publiczną zagadek kryminalnych zapomina on o podstawowych zasadach  warsztatu prywatnego śledczego. Standardowy i uproszczony plan działania w przypadku spraw kryminalnych wygląda mniej więcej tak:

  1. Zebranie wstępnych informacji niezbędnych do zawarcia umowy (przedmiot, strony umowy, status sprawy w prokuraturze, etc.).
  2. Zawarcie umowy z Klientem.
  3. Zebranie informacji o przedmiocie sprawy:
    • dane osobowe oraz zdjęcia;
    • kontakty;
    • dotychczasowe ustalenia (organów ścigania, Klienta, bliskich);
    • zebranie hipotez;
  4. Wstępne rozpoznanie sprawy:
    • analiza i weryfikacja dotychczasowych informacji oraz faktów (w oparciu o własne źródła kontaktowe lub specjalistów z danej dziedziny);
    • rozszerzenie lub zawężenie listy hipotez;
  5. Ustalenie szczegółowego planu działania:
    • harmonogram i kosztorys prac;
    • dobór zasobów technicznych (sprzęt) i osobowych (biegli, eksperci);
  6. Praca operacyjna:
    • weryfikacja operacyjna informacji oraz dotychczasowych ustaleń;
    • poszukiwanie nowych świadków oraz zbieranie ich zeznań;
    • wskazywanie lub zabezpieczanie nowych dowodów;
    • analizy eksperckie (własne analizy materiału dowodowego w oparciu o pracę własnych ekspertów);
  7. Przygotowanie raportu.
  8. Decyzja o ewentualnym upublicznieniu raportu lub wniosków z niego płynących oraz zaangażowaniu mediów.

W przypadku Rutkowskiego wszystko jednak jest na opak. I sprawa Magdaleny Żuk jest tutaj doskonałym przykładem. Owszem mamy tu niby do czynienia z wstępnym rozpoznaniem sprawy (o ile można w ten sposób nazwać sprawdzenie social mediów oraz pobieżna analizę nagrania przygotowanego przez chłopka Magdy Żuk), ale nie ma już ustalenia szczegółowego planu działania, nie ma pracy operacyjnej, nie ma dowodów rzeczowych, nie ma dotarcia do bezpośrednich świadków. Mało tego, psudodetektyw Rutkowski nie był jeszcze nawet na miejscu zdarzenia, a już ma podejrzanych i zna okoliczności śmierci, czyli przedstawia nam pseudoraport. Zamiast pojawić się w Egipcie, woli organizować kolejne konferencje prasowe i brylować w mediach. Warto tu zauważyć, że informacje przez niego podawane są wątpliwej wartości, a część z nich, jak choćby zdjęcie, które miało przedstawiać Magdalenę Żuk czy informacja, że po wypadnięciu z okna spadła na trawnik, okazały się najzwyklejszym kłamstwem. Działania Rutkowskiego rodzą też kolejny problem.

Tysiąc teorii – głównie spiskowych

Rutkowski, nie opierając się na dowodach, wprowadza niepotrzebny szum informacyjny. Bawi się w tworzenie kolejnych teorii, snuje liczne insynuacje lub wręcz oskarża wprost konkretne osoby: chłopaka dziewczyny, jego znajomych czy rezydenta biura turystycznego. Jego działania są inspiracją dla tysięcy osób w Internecie, które robią dokładnie to samo, zaś ciągłe zamieszanie medialne tylko sprawia, że serwisy informacyjne pożerają własny ogon. Nikt nie sprawdza kolejnych doniesień.  Dziennikarz, który dostaje kilkadziesiąt złotych za tekst, nie ma na to czasu. Jego artykuł zaś staje się źródłem dla kolejnego autora.

Pojawiają się absurdalne teorie o przemycie narkotyków czy o handlu żywym towarem. To wszystko sprawia, że w konsekwencji trudniej będzie dotrzeć do prawdy. Wśród zalewu tego szumu nie łatwo będzie wychwycić wartościowe i prawdziwe informacje. Dodatkowo osoby takie jak Markus czy Maciej (który miał odebrać Magdalenę Żuk z Egiptu), które mogły być świadkami w Hurghadzie, mogą bać się zgłosić na policję czy zeznawać, z powodu uzasadnionych obaw o stanie się  obiektem nagonki medialnej.

Rutkowski niewątpliwie robi dużo dobrego, tylko że dla siebie. Reklama, którą przyszykowały mu media jest warta miliony złotych. Czy zrobi coś dobrego w sprawie, zobaczymy.

 

Waldemar Soroka – prywatny detektyw

Paweł Różyński – prywatny detektyw

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *